Tym razem poważny wiersz o szumnym tytule:
Młodzieńczy bój
Chwalebnie szli do boju,
Z pieśnią na ustach przed siebie,
Młodzieńczy zapał, serca drżenie,
Tylko czemu Ci, co wiele widzieli,
Zapał tłamszą, gaszą, zabijają,
Przecież bitwy są chwalebne,
Chłopcy tam nie umierają,
Wreszcie przychodzi ta chwila,
Miecze przyjdzie stępić w walce,
Staną oko w oko, przed sobą,
Słychać trąb brzmienie; „zabij, zgiń”,
Krzyczą w dal przed siebie,
Ruszają z okrzykiem na wroga,
Starsi z zaciętością ust, w milczeniu,
Pierwszy szczek oręża,
Pierwsze ranionego drżenie,
Miecz wrażony w podbrzusze,
Fekaliów, strachu cienie,
Wrogowie giną tak samo,
Krzyczą z trwogą jak przyjaciele,
Ile młodych by nie zginęło ,
Starsi tylko wracają,
Przegrani, czy rozgromiciele.
Poleć innym tę notkę